Jeśli jeszcze ktoś ma jakieś wątpliwości natury czysto technicznej co do torebek polietylenowych, popularnych "foliówek", to polecam poważny wywiad z poważnym naukowcem (a nie jakimś pseudo-guru ekologii):
http://lodz.naszemiasto.pl/wydarzenia/869145.html
Grand Theft Auto :)
środa, 25 czerwca 2008
Tym postem zaczynam nowy wątek na blogu. Wątek poświęcony temu co w chwilach wolnych, kiedy nie można się ruszyć z mieszkania - lubię najbardziej, czyli grom komputerowym :)
Dawno, dawno temu była sobie taka gierka napisana pod DOS-a, która przykuwała na długie godziny... Prawdopodobnie dlatego, że fabuła polegała na rozrabianiu w wielkim mieście - samochody, strzelaniny, pościgi policyjne... Jeśli ktoś lubił oglądać amerykańskie filmy sensacyjne, to ta gra na pewno także mu się spodobała. No ale w zasadzie nie o samej serii GTA chciałem pisać. Znaczy się nie o samej grze, a raczej o tym co się dzieje wokół niej :)
Otóż od początku gra była krytykowana. Już pierwsza część, która była tak pikselowata, że pocisk z pistoletu był kwadracikiem, a głowa głównego bohatera składała się z takich oto czterech czy ośmiu kwadracików - wywoływała oburzenie! Poszło oczywiście o to, że w grze można robić wszystko - zabijać, kraść, niszczyć, podpalać, podkładać bomby. No dobra, ale przecież to tylko gra! Nawet mój wówczas ośmioletni brat, kiedy go zapytałem, czy wie, że ta gra różni się od rzeczywistości i to co tam się dzieje jest fikcją, popukał się w głowę i spojrzał na mnie z politowaniem ;] Mimo to nadal jestem zdania, że nie powinno się pozwalać grać w to dzieciakom (pomijam fakt, że wielu dorosłych też nei powinno sie do niej zblizac). Ale wróćmy do krytyki gry :)
O ile w pierwszej i drugiej części można było zrobić już wiele złych rzeczy :) to w następnych częściach, w pełnej grafice 3D dorzucono tak smakowite wątki jak sex, narkotyki, organizowanie własnego gangu i walka o panowanie nad miastem, włamania, napady na tiry i wiele, wiele innych fajnych rzeczy, których w rzeczywistości robić nie powinniśmy, ale na pewno byłoby zabawnie :P
W czwartej części interakcja z otoczeniem będzie na tak wysokim poziomie, że prawdopodobnie przestępczość na świecie całkowicie zniknie, bo grono facetów, którzy kupują spluwy by zrekompensować sobie małego penisa będzie wolało uprawiać "gangsterkę" na własnym kompie, ew. w trybie multiplayer, gdzie zabawa w złego pana jest dużo ciekawsza i bardziej wciągająca :)
Na koniec, żebyście byli pewni, że gra trafi naprawdę do WSZYSTKICH wrzucam fotkę zrobioną w ubikacji Cafe Canapa (Łódź):
Dawno, dawno temu była sobie taka gierka napisana pod DOS-a, która przykuwała na długie godziny... Prawdopodobnie dlatego, że fabuła polegała na rozrabianiu w wielkim mieście - samochody, strzelaniny, pościgi policyjne... Jeśli ktoś lubił oglądać amerykańskie filmy sensacyjne, to ta gra na pewno także mu się spodobała. No ale w zasadzie nie o samej serii GTA chciałem pisać. Znaczy się nie o samej grze, a raczej o tym co się dzieje wokół niej :)
Otóż od początku gra była krytykowana. Już pierwsza część, która była tak pikselowata, że pocisk z pistoletu był kwadracikiem, a głowa głównego bohatera składała się z takich oto czterech czy ośmiu kwadracików - wywoływała oburzenie! Poszło oczywiście o to, że w grze można robić wszystko - zabijać, kraść, niszczyć, podpalać, podkładać bomby. No dobra, ale przecież to tylko gra! Nawet mój wówczas ośmioletni brat, kiedy go zapytałem, czy wie, że ta gra różni się od rzeczywistości i to co tam się dzieje jest fikcją, popukał się w głowę i spojrzał na mnie z politowaniem ;] Mimo to nadal jestem zdania, że nie powinno się pozwalać grać w to dzieciakom (pomijam fakt, że wielu dorosłych też nei powinno sie do niej zblizac). Ale wróćmy do krytyki gry :)
O ile w pierwszej i drugiej części można było zrobić już wiele złych rzeczy :) to w następnych częściach, w pełnej grafice 3D dorzucono tak smakowite wątki jak sex, narkotyki, organizowanie własnego gangu i walka o panowanie nad miastem, włamania, napady na tiry i wiele, wiele innych fajnych rzeczy, których w rzeczywistości robić nie powinniśmy, ale na pewno byłoby zabawnie :P
W czwartej części interakcja z otoczeniem będzie na tak wysokim poziomie, że prawdopodobnie przestępczość na świecie całkowicie zniknie, bo grono facetów, którzy kupują spluwy by zrekompensować sobie małego penisa będzie wolało uprawiać "gangsterkę" na własnym kompie, ew. w trybie multiplayer, gdzie zabawa w złego pana jest dużo ciekawsza i bardziej wciągająca :)
Na koniec, żebyście byli pewni, że gra trafi naprawdę do WSZYSTKICH wrzucam fotkę zrobioną w ubikacji Cafe Canapa (Łódź):
Dalsze doniesienia!
wtorek, 24 czerwca 2008
Nie mam szczęścia do egzaminów w tej sesji. Jeśli na 15 zagadnień nie umiem dwóch to na pewno te dwa dostanę. Przynajmniej we czwartek tak było;] Prawo Murphego po prostu, nic dodać - nic ująć. Szczęściem w nieszczęściu jest jednak to, że zdarzają się wypadki potwierdzające regułę, gdzie spodziewając się wyniku negatywnego otrzymuję choćby upragnioną trójeczkę;] Tyle o uczelni.
A do poczytania polecam kilka artykułów o tym jakież to ciekawe rzeczy dzieją się na świecie i w Polsce, jak lewactwo wraca do łask:
http://www.rp.pl/artykul/153071.html
dalej można poczytać o manipulancji jednej z włoskich gazet i porównać jak to interpretują dwa różne polskie portale:
http://sport.wp.pl/wid,10086066,kat,37154,title,Euro-2012-jednak-we-Wloszech-i-Francji,wiadomosc.html?ticaid=16203
http://www.rp.pl/artykul/153206.html
Miałem jeszcze kilka innych ciekawych perełek. Np. o tym jak pewne ministerstwo przygotowuje projekt zasiłków socjalnych na opłaty za prąd, który przecież drożeje i pewnie nie stać na niego ludzi. Pewnie też lepiej im dać pieniądze niż robotę, no nie?
Ogólnie mam dość lewactwa. Jak coś się ludziom w życiu nie układa to zawsze szukają winnych wszędzie tylko nie we własnym lustrze... Jak nie ma pieniędzy to państwo powinno mi dać. Jak nie mam pracy to lepiej jej w ogóle nie szukać, bo państwo samo powinno mnie znaleźć, zapytać i poprosić, żebym zechciał ruszyć dupę. Jak prąd drożeje, to niech mi państwo dołoży ;] Dziwi mnie tylko, że na ten ostatni pomysł wpada państwo a nie leniwy obywatel...
A do poczytania polecam kilka artykułów o tym jakież to ciekawe rzeczy dzieją się na świecie i w Polsce, jak lewactwo wraca do łask:
http://www.rp.pl/artykul/153071.html
dalej można poczytać o manipulancji jednej z włoskich gazet i porównać jak to interpretują dwa różne polskie portale:
http://sport.wp.pl/wid,10086066,kat,37154,title,Euro-2012-jednak-we-Wloszech-i-Francji,wiadomosc.html?ticaid=16203
http://www.rp.pl/artykul/153206.html
Miałem jeszcze kilka innych ciekawych perełek. Np. o tym jak pewne ministerstwo przygotowuje projekt zasiłków socjalnych na opłaty za prąd, który przecież drożeje i pewnie nie stać na niego ludzi. Pewnie też lepiej im dać pieniądze niż robotę, no nie?
Ogólnie mam dość lewactwa. Jak coś się ludziom w życiu nie układa to zawsze szukają winnych wszędzie tylko nie we własnym lustrze... Jak nie ma pieniędzy to państwo powinno mi dać. Jak nie mam pracy to lepiej jej w ogóle nie szukać, bo państwo samo powinno mnie znaleźć, zapytać i poprosić, żebym zechciał ruszyć dupę. Jak prąd drożeje, to niech mi państwo dołoży ;] Dziwi mnie tylko, że na ten ostatni pomysł wpada państwo a nie leniwy obywatel...
Pierwszy dzień sesji.
poniedziałek, 16 czerwca 2008
Jak na pierwszy dzień sesji - to jest dobry dzień. Zaliczenie układów elektronicznych u pana doktora Lechosława było faktycznie formalnością, oby takich ludzi na PŁ było więcej :) Życie byłoby dużo przyjemniejsze. A jutro egzamin z angielskiego języka, ponoć przydatnego każdemu polskiemu kibicowi, który to każden kibic - jak wiadomo - będzie szukał Howarda Webba, coby mu zasłużony wpierdol spuścić! Btw: widziałem powtórkę tego meczu i fakt jest taki, że koleś cały czas szukał błędów w zasadzie tylko i wyłącznie po naszej stronie. Gdyby nie waga tego zajścia, tobym pewnie nic nie pisał na temat bo i poco - wszystko bowiem już zostało napisane - ale... ale fakty są takie, że pan sędzia był stronniczy i przez niego prawdopodobnie odjedziemy z niczym. W zamian za to umieściłem tylko jedno, jedyne foto, które wyraża to co czuję i myślę wobec tego palanta.
Doniesienia z frontu...
poniedziałek, 9 czerwca 2008
Metrologia w zasadzie zaliczona, ostateczne wyniki z dzisiejszego zaliczenia wykładu to raczej formalność. A dziś jeśli pójdę spać to tylko myśląc o tranzystorach... ;/
Życzę powodzenia wszystkim siostrom i braciom - studentom, a w szczególności tym, którym nie idzie, mają zaległości, albo po prostu chcieliby kiedyś się wyspać... a to 'kiedyś' niestety dopiero za miesiąc ;]
ps. Krzysiek zwrócił mi uwagę, że nie można dodawać komentarzy --> zmieniłem to i od paru dni już można :) Czekam na dalsze sugestie!
Życzę powodzenia wszystkim siostrom i braciom - studentom, a w szczególności tym, którym nie idzie, mają zaległości, albo po prostu chcieliby kiedyś się wyspać... a to 'kiedyś' niestety dopiero za miesiąc ;]
ps. Krzysiek zwrócił mi uwagę, że nie można dodawać komentarzy --> zmieniłem to i od paru dni już można :) Czekam na dalsze sugestie!
oto czas sesji nadszedł...
wtorek, 3 czerwca 2008
No i się zaczęło. W zasadzie już kilka tygodni temu, ale dopiero dziś (2 tygodnie przed sesją właściwą) odczuwam piętno czwartego semestru elektroniki... Do oddania kilka sprawozdań i projektów, które nagle zaczynają się nie podobać wykładowcom... albo np. dziś rano zaliczenie z Systemów Mikroprocesorowych: przedmiot dość złożony, więc opracowałem strategię, aby sobie odpuścić część materiału i skupić się na tym, co wystarczy do zaliczenia... Pan Wykładowca pierwszy raz od wielu lat zmienił zasady gry ;] Poza tym było dokładnie to, czego od paru conajmniej lat na zaliczeniu nie ma... delikatnie mówiąc - troszkę mnie to zirytowało! Co do złożoności przedmiotu powiem tylko, że można używać wszystkich możliwych notatek i chyba nawet książek :P i tak to nic nie daje jeśli się nie wie o co kaman....;]
Z ciekawostek mam tez przykład inny - Metrologia (czyli nauka o miernictwie). Każde zajęcia w laboratorium poprzedzało kolokwium. O ile w ciągu roku Pani Prowadząca nam odpuszczała i przymykała oko na pewne nieścisłości (ot, powiedzmy niedokończony schemat, całka itp.) - o tyle ostatnio kiedy przyszedłem poprawić JEDYNE niezaliczone koło zostałem po prostu dokładnie przepytany i oczywiście zaproszony na "następny raz". Przy okazji Pani z pieknym uśmiechem wytłumaczyła mi że to są proste rzeczy i znajdę je np. w skrypcie jej autorstwa. Ja ją lubię, wszystko rozumiem, ale czas leci... a tu egzaminy, egzaminy i egzaminy... i na nich nie można korzystać z notatek ;]
Tyle by było mojego blogowania na dziś. Bo za kwadrans kolejne laborki, tym razem programowanie układów logicznych (PLD). Po prostu super... (- to była ironia :P)
ps. o juwenaliach napiszę kiedy będę miał wolną chwilę, przy okazji wrzucając kilka zdjęć... bo działo się, działo...
Z ciekawostek mam tez przykład inny - Metrologia (czyli nauka o miernictwie). Każde zajęcia w laboratorium poprzedzało kolokwium. O ile w ciągu roku Pani Prowadząca nam odpuszczała i przymykała oko na pewne nieścisłości (ot, powiedzmy niedokończony schemat, całka itp.) - o tyle ostatnio kiedy przyszedłem poprawić JEDYNE niezaliczone koło zostałem po prostu dokładnie przepytany i oczywiście zaproszony na "następny raz". Przy okazji Pani z pieknym uśmiechem wytłumaczyła mi że to są proste rzeczy i znajdę je np. w skrypcie jej autorstwa. Ja ją lubię, wszystko rozumiem, ale czas leci... a tu egzaminy, egzaminy i egzaminy... i na nich nie można korzystać z notatek ;]
Tyle by było mojego blogowania na dziś. Bo za kwadrans kolejne laborki, tym razem programowanie układów logicznych (PLD). Po prostu super... (- to była ironia :P)
ps. o juwenaliach napiszę kiedy będę miał wolną chwilę, przy okazji wrzucając kilka zdjęć... bo działo się, działo...


