Wczoraj znów byłem na Dworcu Fabrycznym w Łodzi. Wika chciała zobaczyć ten kiosk z ciekawości, więc poszliśmy przed ową witrynę i co? I poza kulturalną (w porównaniu do tamtych ;-) okładką Playboya żadnych świerszczyków ni ma! :)
Okazuje się więc, że bez awanturowania, wzywania policji (która by mnie wyśmiała ;]) można było spokojnie pogadać, zadać kilka niewygodnych pytań i... jak widać to poskutkowało :) Ferment zasiany dał plon, polecam tę metodę w takim razie!

2 komentarze:
Gratulacje :) Jak widać siłą umysłu można zdziałać cuda!
Pozdrawiam - Mĺ kraften vara med dig!
Przyłączam się do gratulacji :)
Bo jak pewien jegomość zwykł mawiać: "Trzeba siać..." ;)
Prześlij komentarz