Dokładnie na początku października ubiegłego roku byłem mocno załamany... Oto czekałem na decyzję dziekanatu: albo pozwolą mi po raz drugi powtarzać trzeci rok studiów, albo wywalą na zbity pysk, czytaj: na studia zaoczne;] Okazało się, że pozwolili, bo się zmienił program nauczania. I w ten magiczny sposób zaczynałem po raz TRZECi studia na drugim roku Elektroniki i Telekomunikacji. Co tu ukrywać - byłem załamany i zły na siebie, że do tego doszło. Generalnie wielu ludzi z moich studiów wylatuje, albo powtarza latami, ale... trzeci raz na drugim roku może być chyba tylko strasznie niezdecydowany idiota;]
Ale z wielkim trudem wziąłem się w garść... Powoli, pomalutku dochodziłem do siebie... i po dwóch semestrach muszę stwierdzić, że nowy program:
1. jest łatwiejszy - wywalili kilka zbędnych przedmiotów, które były dla mnie problemem.
2. jest trudniejszy - dorzucili kilka przedmiotów z czwartego roku, a egzamin z elektroniki analogowej (Układy Elektroniczne u prof. Pawelskiego) obejmował materiał, na którego omówienie poświęcono cztery razy mniej czasu (!) niż było jeszcze przed rokiem...
...ale dałem radę! Zaliczyłem wszystko! Mało tego, zgłosiłem się na wyjazd z Erasmusa, czyli wymiana studencka do... Hiszpanii :) Jak to powiedział Krzysiek K. "Jakbyś tam pojechał, to wg mnie jest to policzek w twarz dziekanatu". No i jadę! Nie znam w zasadzie jeszcze hiszpańskiego, przedmioty mocno techniczne, np. "Programowanie Sytemów RTC", a najlepsze, że oni prawie w ogóle nie mówią po angielsku... ciekawe ile zrozumiem na wykładzie po hiszpańsku :D Kwestia finansowa też nie była łatwa, ale powinienem dać sobie radę. Najwyżej nie będę jadł :D Podobno i tak na wymianach ludzie chudną bo wszystko wydają na alkohol. Podobno :P
Na koniec chciałem zaapelować, że szukam zajęcia (komercyjnego :-) na następne 7 tygodni... Jakbyście coś mieli/wiedzieli/usłyszeli, to piszcie :)
Pozdrawiam tych, co nie dali rady, na szczęście jest jeszcze wrzesień :)

1 komentarze:
a ja się szeroko uśmiecham.. :)
Prześlij komentarz