Od miesiąca w Polsce...

Niestety, musiałem wrócić do kraju. Problemy zdrowotne się rozwinęły tak bardzo, że ciężko jest przeżyć jeden dzień w spokoju... tak więc wróciłem do domu 1szego listopada i od tamtego czasu badania (z dobrymi wynikami) i wizyty u kolejnych lekarzy (ostatnio endokrynolog) i kolejne badania. Jednakże czas leciał, a mój stan zdrowia ani się pogarsza (jest kiepski cały czas;]), ani polepsza - więc postanowiłem kontynuować studia w Łodzi. Problemów technicznych nie było - zajęcia proste i przyjemne (po przejściu ostatniego roku wszystko wydaje się być teraz proste i zrozumiałe), byle tylko się wylizać, bo już zaczyna to być irytujące... Zawroty głowy, bóle uszu, szyji i głowy, problemy ze wzrokiem, słuchem, skoki ciśnienia w obrębie uszu i szyji... Magia sytuacji polega na tym, że dotychczasowe badania wychodzą dobrze, a dla zdecydowanej większości lekarzy to podstawa do tego, żeby nic więcej nie robić, zero chęci i teksty w stylu: "na pewno samo przejdzie" skłaniają mnie do refleksji pt: "JAK wytłumaczyć lekarzowi, że Cię tak boli, przez całą dobe, od prawie trzech miesięcy, że nie możesz normalnie funkcjonować?" Albowiem dla WSZYSTKICH lekarzy pierwszego kontaktu jeśli nie masz gorączki, albo nei kaszlesz - TO NIE MA PRAWA CI NIC DOLEGAĆ. Zapamiętajcie to sobie :)

1 komentarze:

szuman pisze...

mnie podobnie załatwili w przychodni chirurgicznej. Poszedłem tam z bólem barku, który pojawił się podczas gry w piłkę (bramkarzem byłem). Zrobili prześwietlenie, na którym kostki były całe i na swoim miejscu - do domu, smarować i uważać.

Po latach okazało się, że bark został zwichnięty i staw trwale uszkodzony i całkowicie naprawić może tylko leczenie operacyjne. Wybieram się, ale jeszcze nie teraz - ćwiczeniami udało mi się wzmocnić na tyle, że bark jest stabilny i dość dobrze się trzyma. W przyszłym roku może wygospodaruję potrzebne 6-8 tygodni na pobyt w szpitalu i łażenie kamizelce z gipsu, a później minimum pół roku rehabilitacji.

Nie nasza wina, że niektórzy lubią sobie pójść na łatwiznę, zamiast prawidłowo diagnozować problemy. Nie nasza wina, ale nasz pech.

Wracaj do zdrowia.

Reklama na blogach - Blogvertising.pl