Nowe rzeczy na świecie się dzieją... :)

Pierwsza sprawa to:

Co to takiego? To plakat, który można kupić w Mozilla Store za kilka Euro i wesprzeć fundację. Czyż on nie śliczny? :)

Druga sprawa - Quake Live! Ano doczekaliśmy się czasów, kiedy to w Q3 można pograć legalnie i za darmo. Gra się przez przeglądarkę po uprzednim zainstalowaniu klienta. Podobno DA SIĘ grać :) Producent i tak zarobi swoje, bo na ekranie będą nam wyskakiwały reklamy. Mnie koncepcja się podoba :)

Trzecia sprawa - odwiedziłem witrynę greenpeace.org Cwaniaczki mają świadomość złodziejstwa, które uprawiają więc nie można nigdzie zostawić swojej opinii, ale... wyobraźcie sobie, że ułożyli już oni "Scenariusz zaopatrzenia Polski w czyste nośniki energii w perspektywie długookresowej"! Ja już pomijam brzmienie tytułu tego artykułu, które to niedużo ma wspólnego z poprawną polszczyzną. Jeśli przebrniecie przez tą mieszankę oczywistych faktów i steków arcybzdur to na samym końcu uraczy nas wesoły akapit, pisany chyba przez jakichś volksdeutschów...

Jednocześnie konsumenci wydając każde 1000 euro na energię redukują emisje CO2 o 7,5 tony na mieszkańca na rok, a w scenariuszu referencyjnym tylko o 1 tonę. Zamiast dzielić koszty nabycia uprawnień do emisji CO2 pomiędzy branże, Polska może sprzedawać ich nadwyżki za granicę i inwestować w rozwój.

Czy Wy to rozumiecie? Ja słyszałem już te bzdury nt. tego, że mamy płacić za emisję dwutlenku węgla, ale z tego co wiem to większość krajów UE chce się wymigać od tego kretyńskiego pomysłu. Natomiast zielone cioty już zacierają ręce, bo prawdopodobnie to oni położą łapę na tej kasie. Nie dosyć, że sam pomysł płacenia za emisję CO2 jest bezczelnie idiotyczny, to jeszcze proponują sprzedawać te "prawa".

Ja mam kilka pytań... Czy skoro ja jako człowiek wydalam dość sporo dwutlenku węgla, to też mam za to komuś płacić? Może zielonym złodziejom? Bo czerwonym płacili moi rodzice, teraz pałeczkę przejmują zieloni? Może będziemy musieli płacić za prawo do oddychania? A może następnym pomysłem będzie eksterminacja ludzi jako zagrażających Ziemii bandytach? Chociaż w sumie już był taki jeden zielony, Adolf miał na imię i miejmy nadzieję, że jego idiotyczni naśladowcy podzielą jego los!

Podsumowanie tygodnia...


To był dobry tydzień. Wprawdzie uczelniane problemy typu "gdzie by tu się wbić na laborki z Architektury Komputerów, żeby nie mieć Komputerowego Projektowania Układów Elektronicznych z tym debilem..." zajęły mi głowę na tyle, że nie potrafiłem za bardzo skupić się na mniej istotnych sprawach. Ten blog należy właśnie do tej drugiej kategorii. Tak, chyba istotnie jestem troszkę zmachany...

Pojawił się nowy koncept w mojej głowie, którym jest wyjazd za granicę w ramach programu Socrates-Erasmus. Dawniej było to dla mnie odległe ze względu na zaległe przedmioty, a dziś zaczyna być realną propozycją :) W każdym razie pierwszym krokiem jest zdanie egzaminu językowego. Z języka angielskiego jest on na poziomie FCE. Jako, że zostałem zaskoczony propozycją na jednym z wykładów i miałem nieco ponad tydzień czasu na przygotowanie, to muszę szczerze przyznać, że gramatykę uwaliłem. Aha, listening też był przegięty :P Także czekam na wyniki, ale bez szalonej nadziei, że się udało. Ot, anegdota na blogu w najgorszym przypadku!

Krzysiek oddał pracę magisterską na temat Microsoft Axapta i w poniedziałek ma obronę. Wrócił też do pisania na blogu :) Link poniżej.

Przed dwoma kwadransami kupiłem myszkę. Niby nic, ale cieszy. Od listopada musiałem katować się czymś myszkopodobnym firmy Manta, ale za to dostałem darmo (była w drodze do kosza, uszkodzona). Makabrycznie ostatnio zaczęła mnie irytować, więc musiał nadejść ten dzień. Wyczaiłem model A4Tech Glaser, który w pobliskim sklepiku kosztował 38zł. Allegro zaś poinformowało mnie, że kilka minut jazdy tramwajem dzieli mnie od sklepu, gdzie ten sam model kosztuje 24,50zł. Kocham internet, kocham allegro, no i myszka okazała się super :) Nie dość, że ma 1000DPI (poprzednia miała 800), przycisk 2X (podwójne kliknięcie), to na dodatek jej laser w zasadzie jest nie widoczny. Do tego zgodnie z reklamą działa na wszelkich powierzchniach włącznie z przezroczystym szkłem. Sprawdziłem: działa! Co do sklepu to kupowałem u nich rok temu głośniki, które niedosyć, że niezawodne, to jeszcze dziś widziałem je w innym sklepie 50zł drożej... Sklep nazywa się Power Computer i polecam go wszystkim, oby takich więcej w Polsce!

Na koniec wspomnę tylko, że wziąłem się w końcu poważnie za technologię Flash. Bajeczna sprawa, jak dziś będę miał wenę to skończę i wrzucę jakąś prostą gierkę made by myself :)

post scriptum: Zdjęcie na początku jest robione z okna mojego pokoju. Odkąd mieszkam tutaj (Piotrkowska 247, od ponad pół roku ;-) uwieczniam to co widzę za oknem, takie zboczenie;] A jeśli Wam naiwni wydaje się, że zaczęła się wiosna, to zobaczcie jak przedwczoraj wyglądał świat za moim oknem:

Rockowa piątkowa noc, czyli wspomnienia sprzed tygodnia :)

W ubiegły piątek miałem przyjemność być, uczestniczyć i korzystać z koncertu akcji "Motyl w Sercu". Był to bardzo udany koncert, a dla mnie osobiście bardzo udany dzień :)

Przede wszystkim koncert - był genialny! Najpierw zagrało trzech młodych i jurnych szatanów co się "Dzieci z Beczek" zowią. Czujecie? Na koncercie charytatywnym, który został zrobiony przede wszystkiem by pomóc małemu dzieciakowi występuje kapela o takiej nazwie! Takie rzeczy tylko w Łodzi :D A tak serio, to chłopaki grają kawał dobrej muzyki. Jak dla mnie coś pomiędzy trashmetalem a punkiem, czyli MIODZIO :) Mam tylko skromną nadzieję, że koncepcja utworów kiedyś się zmieni i średnia długość jednego nie będzie wynosić 56 sekund :P Tak, tak, mierzyłem stoperem!

Następnie grała całkiem ciekawa kapela o nazwie Overhood. Osoba, która pierwszy raz mi o nich opowiadała użyła porównania do Linkin Park. Myślę, że porównanie na wyrost. Chłopaki grają czysto, nawet fajnie, ale jak dla mnie: zbyt grzecznie :) Innymi słowy nudziłem się, publika zresztą też. To był właśnie ten moment koncertu podczas którego można było napić się ze starymi znajomymi (iluż ich tam się znalazło!), którzy niespodziewanie się pojawiali tamże. Można było także zwiedzać Gniazdo Piratów, bo trzeba wam wiedzieć, że to chyba najciekawiej zaprojektowana knajpa w Łodzi! Nigdzie indziej nie widziałem tyle broni białej na ścianach co tu. Ale na codzień grają tu szanty, a ta muzyka ponoć wyzwala emocje :D

Na sam koniec zagrała kapela o ktorej nie wiedziałem nic. Absolutnie zero informacji, poza tym, że są ze Zgierza. Nazywają się The Gryph. Okazało się, że byli Numero Uno tego koncertu! Kiedy zagrali to prawie wszyscy zaczęli tańczyć :) Ja w pierwszym szeregu z Ratajem i Kamilem pokazywaliśmy innym co to znaczy bawić się przy starym, dobrym rock'n'rollu, he he :P Makabra jednym słowem! Wokal wymiatał! Ten młody człowiek (na pewno młodszy ode mnie) potrafił wyciągnąć wysokie dźwięki rodem z pierwszych albumów Deep Purple. Ogólnie to właśnie taka byla stylistyka zespołu! Miodzio! Kiedy jako nastolatek fascynowałem się koncertówką Deep Purple z Tokyo (chyba 73' rok) to nie potrafiłem przetrawić myśli, że dziś już jest to martwe. A tu proszę! To żyje! I ludzie się bawią przy tym niesamowicie! Oby tak dalej chłopaki :)

To był po prostu świetny wieczór. Czyż może coś bardziej cieszyć serce niż dobra knajpa, wyborne towarzystwo i do tego świetny show? :) Przy okazji spotkania z dawno nie widzianymi ludźmi i piwo w studenckich ilościach, bajka. Polecam wszystkim Gniazdo Piratów także z tego powodu, że (jak wynika z ich kalendarza) prawie codziennie jest tam jakiś ciekawy koncert :)

Galeria zdjęć (jakotaka)


www.MotylWSercu.pl

#1 Prosty plakat w GIMP-ie :) (Tak jakby tutorial...)

Dziś rano wykonałem takie małe dziełko :) Jako, że na początku zabaw z GIMPem i w ogóle z grafiką miałem problemy z najmniejszymi takimi działaniami, to opiszę tutaj kilka wskazówek co i jak. Dochodzenie do niektórych rzeczy samemu może naprawdę zniechęcać :P




No to po kolei:

1. Dobranie kolorów.

Jako, że nie jestem uzdolniony plastycznie, to ten etap już potrafi mnie porządnie wkurzyć. Na szczęście są takie stronki jak np. http://www.colourlovers.com/ :) Od razu mamy gotowy koncept kolorów. Na stronce możemy nawet się dowiedzieć jakie są aktualnie najmodniejsze na świecie koncepcje co do kolorystyki, to też możemy wyjść naprawdę jak profesjonaliści :P

2. Wykonanie.

Potrzebujemy GIMPa w jakiejkolwiek wersji. Będziemy pracować na warstwach, więc TRZEBA mieć cały czas otwarte okienko z podglądem warstw. Tutaj uwaga: nie wiem dlaczego, ale windowsowa wersja ma toto otwarte cały czas i cały czas na wierzchu - natomiast ubunciarska nie dość że ma to domyślnie wyłączone to jeszcze cały czas się chowa ;] Dla tych drugich: Widok->Okno Nawigacyjne i tam kliknąć jeszcze w "trójkącik" i wyświetlić sobei upragnione warstwy;]

Plik źródłowy dostępny TUTAJ

Po otworzeniu źródełka od razu przeglądamy warstwy. Najpierw zajmiemy się ludzikiem. Skąd go mam? Krzychu (mój wspołlokator) wycinał ze zdjęć postaci do jakiejś prezentacji, skorzystałem z "odpadków" i za pomocą Zaznaczenia (przydaje się "różdżka") i Oderwania Zaznaczenia wklejłem JAKO NOWĄ WARSTWĘ. Ogólnie warto każdy nowy element robić na nowej warstwie. Dodaje się je w tym samym oknie, w którym sie je przegląda :)

Inna sprawa - maska. Co to jest i jak to działa widzimy na warstwie "tlo2". Najpierw klikamy PPM "Dodaj nową maskę" np. biała. Następnie bierzemy "ołówek" i z wciśniętym klawiszem Shift rysujemy proste linie. Potem wypełniamy kolorkiem. Jak to działa? Na podglądzie warstwy mamy pogląd nowej maski. Tam gdzie będzie biała = dana warstwa będzie całkowicie przezroczysta i będzie widać przez nią tę warstwę która jest niżej. Dla lepszego zapoznania się z maskami proponuje pobawić się narzędziem Gradient. I jeszcze jedno :) Żeby malować po masce, a nie po warstwie trzeba kliknąć PPM na maskę i zaznaczyć "Wyświetl maskę".

3. Na koniec.

Zanim mnie zaczniecie opieprzać, że nie napisałem dokładnie co i jak: otwórzcie i pobawcie się plikiem XCF. Wybadajcie także witrynę gimpuj.info która jest pełna dobrego materiału i zapaleńców :)

ps. PPM to "prawy przycisk myszy"

Osiemnaście gnatów...

Dziś sobie przeczytałem o masakrze w niemieckim miasteczku Winnenden nieopodal Stuttgartu. W zasadzie nie interesują mnie takie newsy zupełnie, wychodzę z założenia, że przede wszystkim powinno to zacząć zastanawiać ludzi takich jak: politycy, sędziowie, prokuratorzy, no i pedagodzy, psycholodzy itp.

Skoro mnie to nie interesuje, to z jakiego powodu wspominam o tym incydencie?


Powodem jest jeden akapit z "rzepy":

Niemieckie media poinformowały, że 17-letni napastnik Tim K. to były uczeń szkoły Albertville w Winnenden, który był już notowany przez policję. Mieszkał z Leutenbach w powiecie Rems-Murr w Badenii-Wirtembergi. Pochodził z dobrze sytuowanej rodziny. Jego rodzice legalnie mieli w domu 18 sztuk broni palnej.

Piękna sprawa no nie? Mieć LEGALNIE prawdopodobnie więcej broni niż niejeden mniejszy komisariat policji... Taka socjalistyczna ta jewropa, martwią się o dzieci w Afryce, o klimat na Ziemii, ale nikt nie widzi nic złego, że rodzice nastoletniego chuligana zapewniają mu dostęp do pełnego uzbrojenia na wypadek, gdyby mu nie poszła klasówka z geografii, albo dziewczyna rzuciła.

Uważam, że winę za tę masakrę ponoszą w większości jego rodzice!

Publiczna Galeria Przemka :)

Jak kogoś ciekawią kadry z mojego bytu (na razie głównie z przeszłości, teraźniejsze wymagają jeszcze weryfikacji ;-)

http://picasaweb.google.com/przemekciolak

Będzie więcej.

Wywiad z O.S.T.R. -ym dla rzepy

Ja tylko na chwilkę, po tym weekendzie jestem wykończony a jutro od rana zajęcia, drugi tydzień semestru i już wejściówka z Przetwarzania Sygnałów...

Także polecam TEN WYWIAD i idę spać :)

Zacytuję to co mnie się spodobało:

Zawsze byłem wierzący, babcia tak mnie wychowała, że jako trzylatek znałem paciorek. Teraz złości się na moje liberalne podejście do życia i mówi: „Ty zły Europejczyku!”. Ona jest z pokolenia

doświadczonego wojną i komunizmem, nie znała wolności, może w nią nie wierzy tak jak ja. Myślę, że Bóg jest w nas. Jak w tym starym kawałku Paktofoniki: „To ty jesteś Bogiem, uświadom to sobie”. Od nas zależy, czy jesteśmy wolni, szczęśliwi, czy dajemy siebie innym.

oraz

O tym, że nasi rodzice, gdy idą coś załatwić w urzędzie, zabierają butelkę żubrówki, a do szpitala niosą bombonierkę. Nawet gdybyśmy chcieli coś zmienić, nie możemy. To oni wciąż zajmują eksponowane pozycje i podejmują decyzje. Ilu jest w Sejmie wpływowych polityków przed trzydziestką? Młodym trudno wydobyć z siebie pozytywne tony. Na świat, w którym dorastają, reagują nienawiścią. Najtrudniej dzisiaj powiedzieć: kocham ten kraj, to państwo. Miłość w ogóle jest wśród młodych pojęciem kosmicznym, bo dzieciaki nie marzą o tym, żeby się kochać – chcą seksu. Zamiast dbać o rodzinę, prężą muskuły na dyskotekach. „Wszędzie lateks i plastik,

to (...) chamstwo naszej generacji” – napisałem o tym utwór dla mojego synka, żeby pamiętał, że ma wybór. Można żyć inaczej.

Zazwyczaj nie przepadam za Hip-Hop-em, ale tę płytę raczej przesłucham:)

Dobranoc.
Reklama na blogach - Blogvertising.pl