
Zaczynam cykl artykułów poświęconych ludziom, którzy dla mnie są chodzącymi idiotami. Żeby nie być gołosłownym będę przytaczał najgłupsze rzeczy, jakie te kreaturki wytworzyły. Zaczynamy od pani Środy.
Natchnął mnie ten wywiad:
http://www.rp.pl/artykul/2,292839_Do_Europy_na_gape.htmlOczywiście artykuł polecam w całości przeczytać, ciekawie przeprowadzony, ale... zwróćmy uwagę na ten fragment:
A Polacy ciężko zapracowali na swoją wolność. Nikt jej nie przywiózł im żadnym pociągiem. A to, że w Polsce nie obowiązują jeszcze wszystkie poprawności zachodniej Europy, powoduje, iż jeszcze można w miarę normalnie dyskutować, choć już nie o wszystkim. Nie rozumiem np., dlaczego rzuca się gromy na zwolenników kary śmierci? Sam jestem jej przeciwnikiem, ale przyznaję myślącym inaczej niż ja prawo do wyrażania swoich opinii. Czy mieszkańcy tych stanów w USA, w których dopuszczalna jest kara śmierci, są gorszymi obywatelami niż Francuzi, Belgowie czy Niemcy?
Myślę, że tak. Bo to nie są dopuszczalne poglądy. Myślę, choć nie mam na to dobrych argumentów, że powinniśmy przyjąć jakieś założenia o postępie moralnym naszej cywilizacji i nie wracać do czasów barbarzyńskich. Nie powinniśmy dyskutować o dobrych i złych stronach niewolnictwa, choćby nawet znalazło się grono chętnych do odgrywania tej roli, nie powinniśmy wracać do debat o skuteczności tortur czy efektywności zakuwania ludzi w dyby. Nie powinniśmy tez dyskutować o karze śmierci, bo to relikt barbarzyństwa. W naszej cywilizacji nie można torturować, karać śmiercią, zakuwać w dyby.
To zdanie wyrwałem trochę z kontekstu, bowiem wcześniej pani Środa biadoli, że jej zdania nikt w naszym jakże ciemnym kraju nie szanuje. Że jacy to my niedorozwinięci emocjonalnie jesteśmy. My (Polacy) nie możemy krytykować lewaków, nawet tych rodzimych, bo wtedy jesteśmy zacofani i źli. Ale powyżej mamy dowód na to, że pani Ś też taka tolerancyjna nie jest;]
Kara śmierci nie wydaje mi się daleka od aborcji i eutanazji. A nie, chwileczkę, faktycznie jest różnica: kara śmierci miałaby wymierzać sprawiedliwość przestępcom, a te dwie są zabójstwami niewinnych ludzi... Ale raczej lewacka mać nigdy tego nie dostrzeże.
Na szczęście dziennikarz celnie odbija piłeczkę i mamy dalej ciekawe rzeczy:
O dybach i niewolnictwie nikt nie dyskutuje. A o karze śmierci tak. Skoro są obywatele, którzy mają inny pogląd w tej sprawie, to ich głos jest tak samo ważny jak pani i mój. Ktoś, kto mieszka na niebezpiecznych przedmieściach, ktoś niewykształcony ma taki sam głos jako obywatel jak profesor filozofii poruszający się po pięknie odremontowanym Krakowskim Przedmieściu. I pani, i oni macie inne perspektywy.
W sprawach istotnych dla demokracji dotyczących jej fundamentów nie każdy ma równy głos, tak jak nie każdy ma głos w sprawie konstrukcji mostu na Wiśle czy wysokości stopy oprocentowania.
Fascynujące. Ciekawe, jaki mechanizm demokratyczny ma określić, kto ma jaki głos w jakich sprawach. Trzeba więc np. zakazać istnienia partii politycznej, która opowiadałaby się za karą śmierci?
Tak. Tak jak nazistom.
Naziści dokonywali mordów, a w tym przypadku mówimy o sposobie egzekwowania sprawiedliwości, wyroków sądów, nie o samosądach. To, co pani mówi, brzmi groźnie. Nie można być za karą śmierci, nie można być przeciw wprowadzeniu euro w Polsce, nie można być przeciwko traktatowi konstytucyjnemu, a bycie przeciwnikiem Unii Europejskiej jest już zbrodnią.
Teraz pan jest demagogiem. Bo kara śmierci i euro to nie to samo. Polacy zdecydowali się na wejście do Unii Europejskiej i jeśli nie chcą być w niej ciągle pasażerem na gapę, czyli społeczeństwem, które czerpie ekonomiczne zyski, ale nie godzi się na system wartości i wspólną politykę monetarną, to powinniśmy z niej wyjść. Dlaczego nie? Ogłośmy Jezusa królem Polski, wprowadźmy feudalizm, zwiększmy ilość pielgrzymek zamiast szpitali, a lekcje historii ograniczmy do okresu złotej wolności i książki Zyzaka.
Wszystko można doprowadzić do absurdu. Równie dobrze mógłbym powiedzieć: znieśmy państwowość, wprowadźmy preferencje dla małżeństw homoseksualnych i zakażmy poczynania dzieci w naturalny sposób. Nie rozumiem dlaczego mamy zmieniać nasz system wartości i dlaczego mamy mieć obowiązek natychmiast przyjmować euro? Demokracja polega właśnie na tym, że dopuszczalne są nie tylko poglądy, które akceptują panie profesor spotykające się w Brukseli.
I właśnie to ostatnie zdanie dedykuję wszystkim czerwonym, niedouczonym świnkom, zanim zaczną pieprzyć frazesy o braku tolerancji.