TVP - telewizja publiczna z opłatą techniczną...

My tu kibicujemy TVP, coby zrobiła dostęp do zasobów dla linuksiarzy, a oni jeszcze chcą 12 złotych za miesiąc dostępu... Nie chce mi się komentować. Dawniej chociaż człowiek mógł wiadomości obejrzeć bez telewizora, a teraz? To nawet na regionalnej stronie TVP Łódź można obejrzeć lokalne wydanie wiadomości... a farszawki nie stać nawet na udostępnianie (i tak niewielkich) zasobów video... Biedna ta Polska, chciałbym tylko się dowiedzieć dlaczego nie znam zbyt wielu ludzi, którzy zarabiają magiczną "średnią krajową". Któż ją podciąga? Jak to jest że płacimy tak dużo, a dostajemy za to tak mało (mowa o podatkach i nie tylko). Ciągle pytania i pytania. Odpowiedzi BRAK.

To już 6 tygodni! I mało i dużo...


Od czego by tu zacząć... Nabawiłem się nerwicy. Takiej prawdziwej, gdzie Cię boli głowa, albo serce, albo inne cuda i nie potrafisz nad tym zapanować i zaczynasz być pewien że coś Ci dolega... Byłem ze trzy razy u lekarza, na pogotowiu nawet raz, zrobiłem sobie badanie krwi (wynik oczywiście doskonały) i za tydzień mam kolejne badanie krwi... ale raczej to nerwy. Masakra. Marian przez ostatni rok miał solidną nerwicę, a ja jak miałem 18 lat cierpiałem troszeczkę... Chamska dolegliwość. Bardzo. Wydaje mi się, że to po prostu od nadmiaru wrażeń, połączonego z przemęczeniem. W każdym razie umierający nie jestem albowiem: nie mam gorączki i wszystkie krwinki w normie :P Po prostu nie mogę myśleć o dziwnych dolegliwościach, tylko łykać witaminki, magnez, wysypiać się i wychodzić do ludzi poza mieszkanie :) Tak, tak! Podobno nerwica dotyka wielu ludzi wyjeżdżających pierwszy raz daleko za granicę, skubanstwo dotyka podświadomości, więc nie ma na to lekarstwa. Ale ja dam sobie radę. Kilka lat temu przezwyciężyłem toto. Będzie git :) Tyle o mnie. A teraz co wokół mnie...

Po pierwsze chciałem polecić blog Pawła, który studiuje prawo i mieszka z fantastyczną ekipą nieopodal mojej miejscówki :) Co sprawia, że często wpadamy do nich na chatę w drodzę na miasto wieczorem i generalnie polecam jego 'szmierdypierdy'. Szkoda, że tak mało pisze o swoich odkryciach muzycznych... Bo to meloman jakich mało znam :)

Po drugie chciałbym zauważyć, że wprowadziłem kilka zmian na moim blogu, dzięki czemu chyba stał się bardziej atrakcyjny... Standardowego szablonu nie zmieniam, mimo, że niektórzy nim rzygają, ja natomiast go lubię! Na uwagę zasługuje genialny dodatek wyswietlający ostatnie foty z Google Picasa, dzięki czemu od razu widać, czy dodałem nowe fotki... Łatwiej dla mnie nigdy jeszcze nie było :) Link do czytnika RSS jest na samym dole bloga... i tak niewielu go używa;/

Z ogłoszeń lokalnych: obecnie trwa tydzień Cervantesa w AdH i z tej okazji dziś mialem wolne i w poniedziałek mam wolne także :) W sobote zaś załapałem się na darmową wycieczkę do Segovii, także spodziewajcie się nowych fotek i nowej relacji :) Obecnie na Picasa są do obejrzenia wczorajsze fotki z Jarmarku Śreniowiecznego, co tam się nie działo :P Widziałem ozdobną dachówkę z Janem Pawłem II i obok takie same z herbami Atletico, Realu itp :D Jak coś to przyjmuje zamówienia na takie tam... Ba, nawet prawdziwy chleb znalazłem... Jedyne 6 EUR za bochenek, tanioszka.

Dlaczego warto wyjechać na wymianę studencką (ERASMUS) do Hiszpanii?


1. Jest tu ciepło, czasem aż za bardzo jak dla mnie.

2. Ludzie są tutaj bardzo towarzyscy, otwarci i generalnie bardzo lubią Polaków, chociaż nie do końca rozumiem czemu :)

3. Można poznać jeden z najczęściej używanych języków na świecie.

4. Można uświadomić sobie, że samochody, benzyna, elektronika, alkohole i wiele innych rzeczy codziennego użytku kosztuje tu dokładnie tyle samo, albo i mniej niż w Polsce... Innymi słowy, przeciętniak (nie wiem ile tu średnio się zarabia) zarabiający tu 2000euro kupuje nowego Forda Focusa z salonu za 13.300eur i tankuje go za ok. 1eur/litr benzyny... a jak chce wypić z teściem w domu porządne whiskey, to kupuje buteleczke za 10-13 euro, albo likierek za 5. Chciałbym jeszcze dodać, że w sklepach takich jak np. H&M sa dokładnie te same ubrania co w Polsce i dokładnie te same metki :P I w tym momencie człowiek przestaje się dziwić, dlaczego tylu ludzi z Polski wyjeżdża i za bardzo nie chce im się wracać...

5. Wbrew pozorom można tu tanio dolecieć. Samolocikiem normalnych linii w dwie strony za 600zł, albo jakimś Ryanairem kombinując przez Barcelone (bo ja siedzę pod Madrytem) za 400zł. Jedzenie faktycznie jest droższe, ale jeśli jesteś typowym studentem, który lubi gotować sobie w domu, to wyjdzie Cię dokładnie tyle samo co w rodzinnym miasteczku. Duże przebitki są w knajpach, na piciu i na jedzeniu, ale czasem warto się rozejrzeć, bo można tanio znaleźć dużo smacznego jedzonka :) Mieszkanie to 200-300euro miesięcznie, więc biorąc pod uwage, ze stypendium dostaje sie np. 320euro to wystarczy sobie dołozyc te 200 euro i da się przeżyć za 500e miesięcznie. Wydaje mi się, że dla dużej części studentów z Polski to nie jest wielka zmiana budżetu rodzinnego. Poza tym można dorobić jak się ma czas...

6. Można od razu zaliczyć sobie praktyki. Płatne praktyki :) Czasami takie studenckie praktyki potrafią dostarczyć więcej pieniążków niż pełny etat w Polsce... Nawet w przypadku inżyniera...

7. Jak się źle czujesz możesz iść do lekarza i doświadczyć, że państwowa opieka medyczna może być naprawdę dobrze zorganizowana, a w recepcji możesz dostać od razu karteczkę o której (w razie ew. kolejki) możesz przyjść później i na pewno zostaniesz przyjęty. Najczęściej jest ona niepotrzebna bo lekarz siedzi i się nudzi... Przynajmniej ja tak miałem :P

8. Możesz oglądać w niedzielne popołudnia corridę w telewizji i zastanawiać się na cholerę oni męczą jednego byka w dziesięciu chłopa. Zastanowisz się, czy nie ciekawiej by było wypuścić 10 byków i zostawić tam na dole jednego chojraka z mieczem :D

9. Można przechodzić na czerwonym świetle, nawet jeśli nadjeżdża samochód i tak Ci ustąpi. Można pić alkohol w miejscu publicznym, jeśli policjant nie widzi to jest to LEGALNE :P A jeśli nawet policmeister będzie w okolicy to i tak będzie udawał że nie widzi. Zareaguje dopiero jak mu się naprawdę rzucisz w oczy, albo dostanie on skargę telefoniczną, albo ktoś do niego podejdzie i mu powie o tymże fakcie. Jednak naród ten jakoś niewrażliwy na pijaństwo, mają to gdzieś. Możesz pójść do parku na tzw. botellon, gdzie doświadczysz, że nawet kilkaset osób, może legalnie pić w parku. Zadziwi Cię wyrafinowanie tychże plenerków, gdyż uczestnicy przynoszą własne szklaneczki, lód w woreczkach (można kupić u chińczyków), no i oczywiście wszystkie składniki do drinków. Full higiena i kultura :P Dwa tygodnie temu w pewnym parku w Madrycie na taką imprezkę spontanicznie wpadło kilka tysięcy ludzi! Jednakże jakiś idiota rzucił butelką w policjanta i się skończyło regularną bitką uliczną.

10. Padniesz z wrażenia, kiedy okaże się, że w twoim mieszkaniu na czwartym piętrze nie ma gazu ziemnego i ciepłej bieżącej wody, tylko obydwie te rzeczy zastepuje sprytna instalacja z butlą gazową! Tak, tak, cywilizacja! :P

11. Podsumowując i tak najlepsze są pierwsze dni, kiedy zastanawiasz się, po jaką cholerę wpakowałeś/aś się w środek pustyni (wszystko jest sztucznie nawadniane, deszcz pada kilka razy do roku... i to malutko...), gdzie prawie nikt nie umie języka angielskiego (poza innymi erasmusami i nielicznymi profesorami...) i gdzie wychodząc do knajpy liczysz na darmowe drinki, bo małe piwo kosztuje 3euro... po dwóch tygodniach już można przywyknąć :)

------------------------------------------------------------------------------------------------
To już miesiąc jak tu jestem... ale ten czas leci!
Reklama na blogach - Blogvertising.pl