Robię projekt regulatora temperatury, no i jest tam część obwodu podłączona pod gniazdko w ścianie i dopóki odbiornikiem była żarówka 60W, to płynący tam prąd nie powodował jakiś szczególnych wymagań... Problemy zaczęły się z podłączeniem czajnika o mocy 2000W... Oczywiście wiadome, że prąd będzie z lekka około 8,5A (dla porównania sprawdźcie na obudowie waszych ładowarek do komórek ile one ciągną...), więc stwierdziłem, że triak (przez niego leci większość prądu) będzie się grzał. Szybko zrobiłem radiator z... puszki po wczorajszym żubrze :) Jednak po 30 sekundach coś zaczęło się dymić... Odłączam układ, oglądam, wszystko w porządku, blaszki trochę fioletowe, ale co tam... i oczywiście zapomniałem, że w układzie był kondensator... a one przy prądzie zmiennym (taki "gniazdkowy") się ładują... no i oberwałem. Ładunek mały, więc po krótkim krzyku był spokój. Ale nauczkę mam. To był bardzo mały kondensator :P Kolega miał gorszy przypadek - zachciało mu się naprawiać lampki choinkowe pod napięciem sieciowym. Kiedy się ocknął nie siedział na krześle przy choince, tylko leżał na łóżku. Po drodze przewrócił biurko. Trzy dni go wszystkie mięśnie bolały.
Także uważajcie. Szczególnie jeśli nie wiecie co do czego służy. A jak wiecie, to nie róbcie głupot :)
Mój genialny radiator: http://www.dropbox.com/gallery/1257403/1/pid?h=107507
ps. okazało się, że w elektronicznym wcisnęli mi za słabego triaka, to nie była wina radiatora :)

3 komentarze:
Niezły hardkor...
Radiator – pierwsza klasa! Co do kondensatorów to miałem znajomego, który "zbierał" duże kondensatory z telewizorów, różnych dziwnych urządzeń - wyciągał je gdziekolwiek się dało! Chciał osiągnąć jak największą pojemność, połączyć je (oczywiście równolegle), naładować i co dalej to już nie wiem, bo w pewnym momencie zmienił hobby :)
Na płytach głównych są fajne - po 1000uF, ale niestety nie można ich ładować zbyt dużym napięciem. Do gniazdka bezpośrednio się nie włoży. A co do historii o ludziach i kondensatorach - jeden nauczyciel opowiadał nam że uczył w technikum, gdzie ulubioną rozrywką na korytarzu było ładowanie kondensatora z pralki automatycznej, który mial taki rozstaw elektrod jak dziurki w gniazdkach... potem go rozładowywali na sobie. Chyba już wiadomo jak powstały paralizatory :P
Prześlij komentarz