VirtualBox VS VMware - pierwsze starcie! i chyba ostatnie....

Od czego by tu zacząć... Może od tego że mieszkam w jednym pokoju z gościem, który strasznie się przemądrza i do tego uważa, że posiadanie linuxa jest beznadziejne. No i przy każdej okazji mu pokazuje, że jest w błędzie :P

Ale do rzeczy - sprzedał mi ideę, że VMware jest lepsze od dropboxa, bo ma wsparcie dla grafiki (3D i takie tam). No i faktycznie, odkąd mam Vboxa, nie mogłem uruchomić nawet GTA 1, a tam grafika nie jest jakoś wymagająca...

Także powiedział mi ten mój współlokator że VMW jest jako player za friko i legalnie. No to sobie go przetestowałem... będzie krótko, bo mi się nie chce jakoś rozpisywać... Powiem tylko, że byłem gotowy porzucić VBoxa...

1. Instalacja

Gładko, banalnie, po zainstalowaniu pod ubuntu sam sobie tam coś zaktualizował po grzecznym zapytaniu mnie.

2. Instalujemy Windowsa XP

I tu już zaczynają się podejrzane rzeczy dziać. Instalując windowsa MX4, który ma takie o to uproszczenie, że nie trzeba podawać klucza, nagle pyta mnie o klucz... LOL;] W końcu zainstalowałem wersję oryginalną z kluczykiem...

3. Właczamy windowsa

I wyskakuje mi komunikat VMW, że on tutaj nie obsługuje akceleracji 3D, bo mu sie moja karta intela nie podoba... LOL2;] To ja poto go kurde instaluje, a on mi wyjeżdża...

Druga rzecz - windows pod VMW chodzi kosmicznie powolnie!!! A najgorsze są operacje na plikach - nie ma pojęcia z czego to wynika, ale VBox przy tym to jest POrsche przy malczaku

4. Okazuje się, że VBox w wersji 3.1 ma wsparcie całkiem niezłe dla akceleracji 3D...

I uruchamia mi wszystkie gierki :) Śmiga, chucy i bucy!

Kolejny raz Open Source pokonuje złą i haniebną komerchę! Wystarczy tylko czasem ruszyć myszkę i kliknąć w "Aktualizuj..."

0 komentarze: