Allegro dziwne rzeczy robi... niby walczy z piractwem...

Dziś przeczytałem, że Allegro walczy z piractwem. No to fajnie. A jak walczy? Zabraniają sprzedawać przerabiane konsole XBOX firmy Microsoft... Zaraz, zaraz... Czyli, że co? Że jak ja kupuje sprzęt elektroniczny to nie mogę sobie go przerobić? Najpierw ścigają za to, że ktoś przerabia windowsa, kupionego legalnie (oryginalny ma mnóstwo pierdół, lepiej sobie przerobić instalkę) a teraz nawet sprzętu już nie można tknąć! Ola boga... No to chwila - ja KUPUJĘ konsolę, czy dzierżawię do jasnej cholery? Oburzam się jako elektronik - lubię dłubać w sprzęcie, a skoro coś jest moją własnością to mam do tego prawo, prawda? Mogę stracić gwarancję - OK. Ale że ktoś mnie będzie ścigał? To jakieś wolne żarty :)

Oświadczam, że firma Microsoft może pocałować mnie w dupę. Jeśli kiedyś sobie kupię konsolkę i będę chciał ją przerobić, to i tak to zrobię. I chętnie wezmę udział w procesie sądowym jeśli go wytoczą. Banda debili i koniec mojego komentarza;]

Więcej tutaj: http://www.gamezilla.pl/content/allegro-zwalcza-piractwo

VirtualBox VS VMware - pierwsze starcie! i chyba ostatnie....

Od czego by tu zacząć... Może od tego że mieszkam w jednym pokoju z gościem, który strasznie się przemądrza i do tego uważa, że posiadanie linuxa jest beznadziejne. No i przy każdej okazji mu pokazuje, że jest w błędzie :P

Ale do rzeczy - sprzedał mi ideę, że VMware jest lepsze od dropboxa, bo ma wsparcie dla grafiki (3D i takie tam). No i faktycznie, odkąd mam Vboxa, nie mogłem uruchomić nawet GTA 1, a tam grafika nie jest jakoś wymagająca...

Także powiedział mi ten mój współlokator że VMW jest jako player za friko i legalnie. No to sobie go przetestowałem... będzie krótko, bo mi się nie chce jakoś rozpisywać... Powiem tylko, że byłem gotowy porzucić VBoxa...

1. Instalacja

Gładko, banalnie, po zainstalowaniu pod ubuntu sam sobie tam coś zaktualizował po grzecznym zapytaniu mnie.

2. Instalujemy Windowsa XP

I tu już zaczynają się podejrzane rzeczy dziać. Instalując windowsa MX4, który ma takie o to uproszczenie, że nie trzeba podawać klucza, nagle pyta mnie o klucz... LOL;] W końcu zainstalowałem wersję oryginalną z kluczykiem...

3. Właczamy windowsa

I wyskakuje mi komunikat VMW, że on tutaj nie obsługuje akceleracji 3D, bo mu sie moja karta intela nie podoba... LOL2;] To ja poto go kurde instaluje, a on mi wyjeżdża...

Druga rzecz - windows pod VMW chodzi kosmicznie powolnie!!! A najgorsze są operacje na plikach - nie ma pojęcia z czego to wynika, ale VBox przy tym to jest POrsche przy malczaku

4. Okazuje się, że VBox w wersji 3.1 ma wsparcie całkiem niezłe dla akceleracji 3D...

I uruchamia mi wszystkie gierki :) Śmiga, chucy i bucy!

Kolejny raz Open Source pokonuje złą i haniebną komerchę! Wystarczy tylko czasem ruszyć myszkę i kliknąć w "Aktualizuj..."

Kto rządzi Unią Europejską? i dlaczego?

Jest piątek, ja po ostatnim w tygodniu zaliczeniu, a właściwie po poprawce zaliczenia. Czas na relaks, znajduję bardzo ciekawy artykuł na rzepie

Hiszpania formalnie przewodniczy od 1 stycznia pracom Unii, ale Jose Luis Rodriguez Zapatero – już nie. Rząd w Madrycie przez pierwsze sześć miesięcy 2010 r. będzie wyznaczał priorytety, wysuwał postulaty, organizował spotkania, lecz sam szef rządu może co najwyżej powitać gości przybyłych na szczyt oraz przypilnować, by na stołach nie zabrakło paluszków i wody mineralnej. Traktat lizboński sprawił, iż Zapatero musiał ustąpić miejsca Hermanowi Van Rompuyowi, pierwszemu stałemu przewodniczącemu Rady Europejskiej. Przywódca hiszpańskich socjalistów ma po prostu pecha, bo to na jego skórze jest właśnie testowany nowy podział ról w unijnych instytucjach. I to testowany boleśnie.

A jak Zapatero chciał rzucić pomysł "Planu 2020" zakładający superrozwój Europy w ciągu 10 następnych lat. Plan dziesięcioletni - skąd my to pamiętamy? A kto by się ociągał z dawaniem kasy na zielone paliwa i takie tam hobbystyczne zainteresowania Zapka, to Brukselka by waliła KARY! a co na to Niemcy?

Suwerenność… rządy narodowe… drastyczna ingerencja z Brukseli… Już słyszeliśmy takie slogany, czytaliśmy tu i ówdzie podobne eurofobiczne frazesy. To przecież język eurosceptyków, nacjonalistów, konserwatystów, chcących zniszczyć nasze wspólne marzenie o zjednoczonej i silnej Europie. Retoryka braci Kaczyńskich, Vaclava Klausa i Davida Camerona, używana w minionym roku często i gęsto przez zajadłych wrogów traktatu lizbońskiego. Dlaczego zatem odnajdujemy ją w poważnej, euroentuzjastycznej, niemieckiej gazecie?

Być może ma to związek z pytaniem, które padło kilka akapitów wyżej: kto rządzi dzisiaj w Europie?

W kontekście wyżej opisanych perypetii Jose Luisa Zapatero odpowiedź wydaje się jasna: głównym rozgrywającym są Niemcy. Największy płatnik netto do unijnego budżetu, który wyciąga z otchłani zacofania Polskę, Portugalię, Bułgarię i kilka innych krajów, wymagający więc dla siebie szacunku i lepszego traktowania. Niemcy walczyli zaciekle o traktat lizboński, bo daje im on wreszcie polityczną siłę, przynależną największemu i najbogatszemu państwu Unii. Ograniczenie do minimum obszarów, w których UE podejmuje decyzje jednogłośnie, stwarza im ogromne pole manewru. Nie muszą już oglądać się na grymaszenie Brytyjczyków, ba, w sprzyjających okolicznościach mogą nawet pozwolić sobie na otwarty konflikt z Francją, pod warunkiem że będą w stanie skonstruować odpowiednią koalicję. Ale przecież sojusze zawiązuje się dużo łatwiej, gdy ma się w ręku marchewkę.

Być może dlatego Niemcy zareagowali oburzeniem na propozycję Zapatero. Obok niemieckiej marchewki pojawiłby się bowiem solidny brukselski kij, który stanowiłby przeciwwagę dla wpływów Berlina. Mało tego, ten kij mógłby przecież uderzyć w same Niemcy, gdyby się okazało, że rząd pani kanclerz Merkel musi przeznaczyć, dajmy na to, kilka miliardów euro na walkę z płacową dyskryminacją kobiet.

Jedno tupnięcie wystarczyło, by plan Zapatero rozpłynął się w powietrzu, co świadczy o niezwykłej sile perswazji szefa niemieckiego resortu gospodarki.



A jeśli chodzi o traktat lizboński i wspólne ponadnarodowe interesy EUROPEJSKIE (a jakże! zapamiętajmy, by jak najczęściej używać "europejski" niż "niemiecki","polski", czy "francuski") to warto przeczytać ten fragment:

Niemcy są krajem pragmatycznym, prowadzącym normalną, konsekwentną i bardzo skuteczną politykę zagraniczną, której głównym celem jest obrona niemieckich interesów gospodarczych na świecie.

Gdy z owej polityki zdrapać warstwę unijnej nowomowy i spojrzeć chłodnym okiem, okazałoby się, że działania Berlina nie mają wiele wspólnego z mitycznymi „wspólnym wartościami unijnym”, za to całkiem sporo z inwestycjami niemieckich koncernów (proszę nie odbierać tych słów jako krytyki: takie związki, podkreślmy raz jeszcze, są w stosunkach międzynarodowych rzeczą nie tylko normalną, lecz wręcz wskazaną).

Kanclerz Angela Merkel opanowała w sposób mistrzowski sztukę lawirowania między pozorowaną dbałością o losy Unii Europejskiej a rzeczywistą troską o przyszłość Volkswagena, Bayera czy E.ON.

Kwestia gazociągu północnego tak naprawdę nigdy nie stała się przedmiotem ogólnoeuropejskiej debaty, choć budujące go koncerny, a także rządy Niemiec i Rosji, wielokrotnie podkreślały, że jest to inwestycja jak najbardziej europejska.

Interesy Siemensa produkującego pociągi dla szybkiej kolei Moskwa

– Petersburg są ważniejsze niż jakiekolwiek projekty infrastrukturalne w ramach Unii. A los Opla istotniejszy niż los polskich stoczni, które można by przecież uznać od biedy za część europejskiego przemysłu stoczniowego. Walka ze zmianami klimatycznymi? Bardzo szczytny cel, ale gdy Komisja Europejska chciała obniżyć limity emisji spalin dla nowo produkowanych aut, to właśnie niemiecki rząd do końca walczył o to, by ograniczenia nie nadwerężyły kondycji rodzimego przemysłu samochodowego.

Politykę zagraniczną naszego zachodniego sąsiada cechuje zdrowy pragmatyzm. Stąd też tak mocne zaangażowanie kanclerz Angeli Merkel w przeforsowanie traktatu lizbońskiego. Jego wejście w życie można by porównać do zdobycia wielomiliardowego kontraktu dla spółki Deutschland AG.

Najbliżsi partnerzy Niemiec w Unii Francuzi postępują w równie cyniczny, choć nieco mniej subtelny sposób. W ostatnim czasie największym ich wkładem w przyszłość Europy (i jednym z bardziej szkodliwych) było wyrzucenie z traktatu lizbońskiego sformułowania o wolnym rynku i nieskrępowanej konkurencji. Jeśli szukamy odpowiedzi na pytanie „kto rządzi w Unii”, to w tej sprawie na pewno należałoby zaliczyć punkt prezydentowi Sarkozy’emu.

Francuzi nigdy nie naciskaliby tak mocno na stworzenie wspólnej europejskiej polityki obronnej, gdyby nie byli współwłaścicielami Airbusa i gdyby nie produkowali myśliwców Rafale. Nigdy nie zaangażowaliby się z taką mocą w walkę z emisjami CO2, gdyby nie mogli zarobić na sprzedaży swoich reaktorów atomowych (niewykluczone, że trafią one także do Polski). I nigdy nie troszczyliby się tak bardzo o mechanizmy kontroli europejskich banków i funduszy, gdyby nie zamierzali dopiec Londynowi i nie chcieli stworzyć wielkiego centrum finansowego w Paryżu. Francuzi prowadzą także własną (bynajmniej nie unijną) politykę wobec Moskwy, podejmując niekiedy kroki zdumiewające: rok po wkroczeniu rosyjskich wojsk do Osetii Południowej i Abchazji postanowili sprzedać Rosjanom duży helikopterowiec klasy Mistral, który być może będzie patrolował… czarnomorskie wybrzeże Gruzji.



Polecam dalszą lekturę, LINK: http://www.rp.pl/artykul/420305_Kto_rzadzi_Unia_Europejska_.html

EraGSM i reklamacja

Kolejna nudna historia na moim blogu, ale może kogoś jarają takie tematy... Poza tym skoro zrobili mi dobrze, to chociaż raz ich pochwalę :)

Moja reklamacja wyglądała tak:

Witam,
oto mój problem: w poprzedniej umowie, ktora wygasła w polowie listopada mialem zawyzone rachunki za dwa ostatnie okresy rozliczeniowe. Zadzwoniłem do BOK i dowiedziałem się że nie wyłaczylem taryfy weekendowej i stąd się wzięło 2x20zł. Taryfę tę wyłączyłem, ale widocznie ktoś dał ciała - trudno, pomyślałem. ALE DZIŚ ZNALAZŁEM SMS z dnia 01.09.2009, godz. 08:40:48 POTWIERDZIAJĄCY WYŁĄCZENIE USŁUGI. Więc domagam się zwrotu tych kosztów!!!

Dziś, po dwóch tygodniach dostaję odpowiedź:

Szanowny Panie

Dziękuję za nadesłaną korespondencję, której wpływ odnotowałam w dniu 06.01.2010. Odpowiadając na Pana uwagi, chciałabym poinformować, że wniesione zastrzeżenia zostały wnikliwie przeanalizowane. Wychodząc naprzeciw Pana oczekiwaniom pragnę zająć stanowisko w poruszonych kwestiach.

Na wstępie wyjaśniam, że w związku z Pana zgłoszeniem dokonałam szczegółowej analizy konta numeru 660xxxxxx. Analiza ta potwierdziła, że w dniu 01.09.2009 została przez Pana złożona dyspozycja dotycząca wyłączenia Oferty weekendowej. Potwierdzenie dezaktywacji zostało przesłane do Pana SMS-em.

Niestety w wyniku błędu systemu usługa nie została poprawnie wyłączona i były za nią nadal naliczane opłaty. Chciałabym w tym miejscu serdecznie Pana przeprosić za zaistniały błąd. Zapewniam, że nie był on wynikiem celowego działania ze strony sieci Era. Jednocześnie informuję, że opłaty naliczone od dnia 01.09.2009 za Ofertę weekendowa zostaną skorygowane, a faktury korygujące zostaną do Pana przesłane w odrębnej korespondencji. Z uwagi na wykorzystywaną przez Pana formę płatności, kwota korekt zostanie automatycznie uwzględniona przy najbliższych płatnościach, w saldzie Pana konta abonenckiego.

Chciałabym również poinformować, iż w trosce o naszą dalszą pomyślną współpracę oraz celem zatarcia niemiłych wrażeń powstałych podczas korzystania z naszych usług, postanowiłam przyznać, w odniesieniu do numeru telefonu 660xxxxxx jednorazowy pakiet 20 bezpłatnych minut, wymiennych na 80 bezpłatnych krótkich wiadomości tekstowych (SMS). Przyznany pakiet obowiązywać będzie od nowego cyklu rozliczeniowego, tj. od dnia 17.02.2010 i zostanie wskazany w „Zestawieniu” na fakturze miesięcznej z dnia 17.03.2010. Pakiet bezpłatnych minut zostanie rozliczony po wykorzystaniu bezpłatnych minut wynikających z aktualnie obowiązującej taryfy, a niewykorzystane bezpłatne minuty ze wspomnianego pakietu, zostaną przeniesione na kolejny cykl rozliczeniowy.

Pomyłek nie da się uniknąć, ale zapewniam, że stale pracujemy nad tym, aby im zapobiegać. Życzyłabym sobie, aby w Pana wypadku była to ostatnia okazja do złożenia reklamacji. Chciałabym również podziękować za to, że poprzez podpisanie Aneksu do Umowy, zdecydował się Pan na dalsze korzystanie z naszych usług.

Z wyrazami szacunku

Magdalena Fabisiak

Konsultant ds. Reklamacji


No i tak to ma wyglądać. Nasz klient - nasz Pan kurde!

Jak wyrywać laski?

To nie poradnik podrywacza będzie, tylko link do świetnego bloga, który Krzysiek mi podrzucił godzinę temu.

Jak wyrywać laski? - Jak żyć Sp.z.o.o.

Konkurs na graficzne logo Zakładu Elektroniki Medycznej

Tak więc wziąłem udział w konkursie na graficzne logo. Grafik ze mnie cienki, a artysta... no cóż, może bardziej z dziedziny muzyki. Ale co do rysowania to już przy dobieraniu kolorów mam stanowczy problem ;] Tym razem zmobilizowała mnie nagroda. Tak, tak, taki stary materialistyczny cham jak ja nie ruszyłby tyłka, gdyby nie było porządnej nagrody :) A jest nim dysk 500GB 2,5". Odpaliłem więc GIMP-a i zacząłem bawić się wcześniej znalezionymi w sieci obrazkami. Tu gradiencik, tu maseczka, tam znowuż desaturacja, półprzezroczystość... Taka tam zabawa... Wyniki moich działań można oglądać TUTAJ

No i o komentarze proszę :)

Jak zgrywać radio internetowe (np. RMF FM) do poszczególnych plików MP3 na Ubuntu/Windows

Wszystko zaczęło się od niewinnego słuchania radyja internetowego. Bylejakiego, byle tylko coś brzęczało - bo jak się kolejny dzień spędza w pustym pokoju pisząc jakieś bzdurne sprawozdania to człowiek chce słyszeć cokolwiek!

Więc puszczałem sobie jakieś bzdurne podcasty, raz latino, raz techno, byleco. Aż tu nagle mnie naszło, że może są jakieś wygodne google gadgets, albo screenlety do puszczania radia - okazało się, że są! A raczej jeden :) No i jak tak sobie puszczałem RMF FM (innego za bardzo nie było, albo nic innego nie chciało grać) zauważyłem, że wyświetla się ładnie nazwa wykonawcy i utworu. Pierwsza myśl - ciekawe ile razy powtarza się ten sam kawałek. Po paru dniach człowiek zauważa, że tłuką te same hiciory sprzed lat CODZIENNIE. To jest na zasadzie znanej z teleturnieju "Jaka to melodia?". Jeśli ma być Leonard Cohen to prawie na pewno będzie In my secret life. Oczywiście, że człowiek ten nagrał więcej hiciorów, ale ten jeden leci codziennie na RMF. Chciałem to udowodnić...

Także zacząłem szukać... Znalazłem JEDYNIE program pod windows, o nazwie RaimaRadio, który był w wersji freeware do numerku 1.46 i w takiejż wersji jest najczęściej spotykany w sieci :) Co potrafi? Wszystko. Katalog stacji TV i Radio z całego bożego internetu. I tego bezbożnego też. No i nagrywa. Dokładnie tak jak chciałem - nazywając mp3 po imieniu.

No dobra, ale ja chciałem policzyć wystąpienia piosenki w ciągu dnia! Więc szukam czegoś na linuxa i znajduję. Otóż streamripper zgrywa tak jak chcę, ale po dodaniu parametru --xs2 inaczej muzyka miesza mu się z jinglami na RMF. Wygląda to mniej więcej tak:

Generalnie dla moich badań statystyczno-socjologicznych wydaje mi się, że wystarczyłoby jakoś potokowo zapisywać do pliku tekstowego to co wypluwa streamripper i potem posegregować. Można ustawić taką opcję, żeby kasował ostatni kawałek, wtedy nie zajmie dużo dysku :)

Wyniki moich badań przedstawię zaraz po wykonaniu.

Pomysł na oryginalny prezent dla dziewczyny elektronika :D

Zupełnie przypadkiem wpadłem dziś na stronkę, gdzie znalazłem taką oto ofertę:


Mnie tam szkoda byłoby działających uC tam wkładać... Pewnie popaliły się gościowi i żal mu było wyrzucać :)

Link: http://195.248.255.139/index.php?main_page=product_info&products_id=35

studenta elektroniki przypadki...

"Elektryka prąd nie tyka" - takie przysłowie zna każdy chyba, kto mówi w języku polskim... Oczywiście jest to bzdura. Tym większa, że chyba jasne jest, iż im więcej bawić się prądem tym większa szansa, że poczujesz go na sobie... No to ja dziś miałem lekkie wyładowanie...

Robię projekt regulatora temperatury, no i jest tam część obwodu podłączona pod gniazdko w ścianie i dopóki odbiornikiem była żarówka 60W, to płynący tam prąd nie powodował jakiś szczególnych wymagań... Problemy zaczęły się z podłączeniem czajnika o mocy 2000W... Oczywiście wiadome, że prąd będzie z lekka około 8,5A (dla porównania sprawdźcie na obudowie waszych ładowarek do komórek ile one ciągną...), więc stwierdziłem, że triak (przez niego leci większość prądu) będzie się grzał. Szybko zrobiłem radiator z... puszki po wczorajszym żubrze :) Jednak po 30 sekundach coś zaczęło się dymić... Odłączam układ, oglądam, wszystko w porządku, blaszki trochę fioletowe, ale co tam... i oczywiście zapomniałem, że w układzie był kondensator... a one przy prądzie zmiennym (taki "gniazdkowy") się ładują... no i oberwałem. Ładunek mały, więc po krótkim krzyku był spokój. Ale nauczkę mam. To był bardzo mały kondensator :P Kolega miał gorszy przypadek - zachciało mu się naprawiać lampki choinkowe pod napięciem sieciowym. Kiedy się ocknął nie siedział na krześle przy choince, tylko leżał na łóżku. Po drodze przewrócił biurko. Trzy dni go wszystkie mięśnie bolały.

Także uważajcie. Szczególnie jeśli nie wiecie co do czego służy. A jak wiecie, to nie róbcie głupot :)

ps. okazało się, że w elektronicznym wcisnęli mi za słabego triaka, to nie była wina radiatora :)

Jak ściągać ZA DARMO z chomikuj.pl

Chomikuj.pl to bardzo fajna sprawa. Po pierwsze mają własnych prawników i potrafią walczyć w sądzie z debilnymi dziennikarzami wyborczej i innymi ludźmi, którzy uważają, że to ich wina, że ich klienci (userzy) trzymają na ich serwerach pliki do których nie mają praw. Po drugie wcale adminom chomikuj.pl nie chce się jakoś ostro szukać takowych plików - wystarczy wejść na pierwsze lepsze foldery z filmami i zobaczyć datę dodania... Po trzecie - ściąganie jest bajecznie tanie. Po czwarte - siedzi tam chyba większość polskich nastolatków, więc można tam znaleźć WSZYSTKO. Nie wiem czemu, ale ludzie poniżej 20 roku życia uważają, że nie warto kasować plików, bo coś się zawsze może przydać. Za moich czasów nie było tak dobrze. A teraz masz takiego chomika i to już w ogóle jest przegięcie :)

Tak więc fajnie, fajnie, ale jak nam żal 3zł za 2GB ściągania to możemy ściągać ZA DARMO. Jak? Ano, jest takie coś jak chomik EDU. Całkowity transfer jest za free. Charakteryzuje się toto jednak tym, że można tam trzymać tylko pliki związane z nauką, żadnych mp3, filmów, pornosów i takich tam strasznych bezeceństw. Ale czy ktoś to sprawdza? Tak, na początku zgłaszasz chomiczka do moderacji, że pretendujesz do takiego tytułu. A potem to już twoja brocha w zasadzie :) Najlepiej wykorzystywać to na zasadzie: używasz opcji "chomikuj", coby kopiować filmy czy tam co Ci sie podoba z innych chomików. Jak film jest na twoim koncie EDU to sobie go ściągasz. Za darmo oczywiście. Ba, nawet logować/rejestrować/cudować się nie trzeba. Wydaje mi się ponadto, że dopóki jest on w zahasłowanym folderku, albo niewidocznym, to też nikt się nie przyczepi. Zresztą... kto tam się czegokolwiek czepia? A transfer max mi poszedł dziś 800kB/s więc chyba warto :)

Jak zacząć? Ściągnij jakieś materialy na temat jakiejs dziedziny, nie wiem, nauki języka hiszpańskiego, programowania w C++ i ścieme walnij że to forum twojego roku :P Po kilku dniach przechodzisz weryfikację i masz konto no limitet :)

Hey - Umieraj Stąd


Dziś przypadkiem natknąłem się na singla z nowego albumu HEY!




Album zapowiada się ciekawie, może dziś przesłucham go nawet w całości. Nic tylko mlaskać i zajadać się :)

ps. Album się nazywa "Miłość! Uwaga! Ratunku! Pomocy!", ale podobno już na całym świecie go znają, tylko ja go nie słyszałem więc tak tylko pro forma.

Idzie Nowy Rok, już 2010 czy jakoś tak :)

To był dobry rok :) Mógłbym powiedzieć: "Ale narozrabiałem!" jednakże nikomu nie stała się krzywda. Bardziej pasuje: "Ale im pokazałem!". Coś tam sobie ubzdurałem rok temu o tej porze... no i się udało!

Najlepsze jest to, że większość tego co się zdarzyło w ogóle nie zostało przeze mnie zaplanowane. Samo jakoś wyszło. Chciałem pozbyć się braków w indeksie - wyjechałem do Hiszpanii na wymianę. Wyjechałem na rok - po dwóch miesiącach musiałem wrócić z powodów zdrowotnych. Miałem spędzić sylwestrową noc w Sandomierzu z Wiką - poszliśmy w końcu na świetną domówkę u Tomka w Starachowicach. Przykłady można by pewnie mnożyć. Tak sobie myślę, że świadomie to ja tylko wybieram dziewczynę i kierunek studiów, a reszta to mi albo wpada sama w ręcę, albo przelatuje koło nosa powodując tylko wzdychanie z mojej strony. Tak właśnie wzdycham kiedy widzę ładne Porsche i mam świadomość, że kiedy już będę sobie je miał kupić to i tak wybiorę coś bardziej ekonomicznego. Ale kto wie? Może samo w ręce wpadnie? Zauważyłem, że im częściej mam fart, tym częściej zdarza się masakryczny pech. Krzysiu aka 'Dioda' powiedział mi niedawno tak: "Nigdy tak dobrze nie było, żeby się nie spier....ło". Jakieś przysłowie łódzkich mechaników samochodowych. Uprzedzam, że mogłem przekręcić, ale idea stoicyzmu zawarta w pełni :)

Azora spotkałem. Narzekał, że porzuciłem poezję i rozmyślania na rzecz jakichś pierdół :) Faktycznie, robię to z premedytacją godną Baracka Obamy. Szkoda tylko, że leniwy jestem - powinienem trochę czasu poświęcić rozgłaszaniu się w internecie. Wystarczy poumieszczać trochę komentarzy z linkiem do siebie - nic nie kosztuje a nabija toto liczniki, że ho ho ho! Taki Szuman generuje mi 2,6% odwiedzin. Wystarczyłoby znaleźć 10-20 blogów o podobnej tematyce i wymienić sie linkami. Bo najbardziej zależy mi na stałych gościach, a Ci z google co wyjdą to pojęcia o RSS nie mają...

Co w tym roku na blogu będzie? Na pewno więcej elektroniki. Będzie to kierowane do zwykłych zjadaczy chleba, sam wiem jak ciężko jest zacząć. Wiem, bo tak naprawdę zacząłem niedawno. I nie wiadomo od czego zacząć. I jak zacząć. Więc machniemy kilka przydatnych projektów jak TEN STEROWNIK. Obecnie robię regulator PID (proporcjonalno-całkująco-różniczkujący) temperatury. Jak usłyszałem nazwę pierwszy raz to chciałem uciekać. Okazuje się, że to bardzo dobry projekt do nauki podstaw mikrokontrolerów. Ano, własnie miałem to powiedzieć - będzie o mikrokontrolerach dużo. Cały swój wolny czas i pieniądze (wcale nie takie duże) pakuje w zabawę z uC więc troszkę o tym napiszę. Zapraszam do zabawy! Może początki są męczące, ale można zacząć od zlutowania czegoś takiego jak INTERNETOWY STEROWNIK URZĄDZEŃ, który pozwala sterować wszystkim (światło, ogrzewanie, wszelkie urządzenia na 220V) za pomocą... Gadu-Gadu :) A jako, że GG jest w komórkach, mamy zdalne sterowanie domem w telefonie. Ja będę pisał o tym JAK TO DZIAŁA, ale jak kogoś interesuje tylko funkcjonalność, to niech przejrzy więcej kitów AVT, wiele fajnych rzeczy można tam znalezc:)

Także...

Szczęśliwego Nowego Roku 2010
Wielu Udanych Planów
Wielu Udanych ale Niezaplanowanych Chwil

życzy Wam
PrzemCio